baner
Ssaki
podkreślnik
W przesiąkniętym wilgocią żywiole przenikają cicho jak cienie. Strażnicy sennego lasu. Z rosy kryształów złodzieje...
W poszumie drzew jak w mantrze, beznamiętnie szeptając powtarza - poranek przeszyty światłem, zasnuty białymi mgłami - swą pień codzienną, poranną. Z mokrymi od rosy ssakami. I tak od wieków się dzieje. Ale nie zawsze o świcie. Nocą - tylko czasami dzieją się rzeczy przedziwne z tajemniczymi przez mrok wędrowcami. Nieraz je nawet zobaczysz - na łące, czy w lesie zieleni. Niedługo trwa zwykle spotkanie, bo zręcznym susem bądź skokiem giną w mozaice przestrzeni. Przez łąki, bagna i knieje poruszają się bez hałasu - z rosy klejnotów złodzieje, strażnicy sennego lasu. Że są obok nas, obok żyją, ludzie by wiary nie dali. Zdradzają je tylko ślady i tajemniczy odgłos w oddali.